Judy Garland patrzy w lustro i nie poznaje siebie

Autor: Grzegorz Giedrys, Gatunek: Poezja, Dodano: 23 lutego 2015, 10:31:35

Muszę siebie narysować. Jestem niespójna jak zły sen,

jakbym narodziła się z zemsty. Oko za ząb, ząb za oko.

Narysować usta w miejscu ust, oczy w miejsce oczu,

wielkie plamy na wielkie plamy, mniejsze plamy na mniejsze.

 

Wiatr niesie wiosnę i szarańczę, smutek jest w całym mieście.

Blizny na moim sercu są wrażliwe na zmiany pogody.

W bliznach chowa się mikrofilmy. Czy tańczyłeś Macarenę

z szatanem? Sięgam do torebki, torebka jest pełna krwi.

 

Menedżer kazał mi się skrobać, moja cipka jest nawiedzona.

Nasze dzieci byłyby chujami, pogódźmy się z tym. Byłabym

postrachem ich strachów. Przepalimy się przez noc, przepocimy

wszystkie prześcieradła. Rzeka nie zaprowadzi nas do domu.

 

Moja cipka jest nawiedzona. Coś we mnie straszy, potrząsa

łańcuchami, przestawia meble, huczy w kominach i przewodach.

Tłuste marnotrawstwo miejsca. Wiosna i szarańcza panoszą się

w mieście. Z tłustego śladu na lustrze rozchodzą się tłuste kręgi. 

Komentarze (1)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się